Inna twarz Stanów Zjednoczonych
Dzięki amerykańskim filmom typowy mieszkaniec Alaski kojarzy nam się z właścicielem dużego pick-up’a z psem na pace, małą chatką na odludziu i oczywiście potrafiącego polować na łosie i niedźwiedzie, nie wspominając już o łowieniu ryb. I o dziwo tak właśnie jest.
Mimo, iż na Alasce żyje się wolniej i spokojniej to nadal są to Stany Zjednoczone. Nie da się o tym zapomnieć chociażby dzięki wszechobecnym hamburgerom, które serwują nawet w jadłodajniach pośrodku niczego.
Wśród specjałów serwowanych na Alasce specjalne miejsce zajmują ryby, w tym łosoś i halibut. Niestety potrawki z łosia bądź niedźwiedzia nie serwują w restauracjach, aby skosztować dziczyzny trzeba by zostać zaproszonym na obiad do tubylca, który właśnie coś upolował.
Warto wybrać się do Homer na coroczne zawody wędkarskie gdzie można zobaczyć gigantyczne halibuty, których długość sięga dwóch metrów.
Na Alasce istnieje kilka wiosek staroobrzędowców rosyjskich na półwyspie Kenai. Są oni niezwiązani z XIX-wieczną kolonizacją rosyjską. Ludzie ci przybyli na Alaskę z Rosji, przez Boliwię, Brazylię i amerykański Oregon.
Górzysty teren Alaski idealnie nadaje się do trekkingu. Dla odważnych znajdą się lodowce i ośnieżone sześcio- i pięciotysięczne szczyty oraz zdobywanie wulkanów na półwyspie Alaska i archipelagu Aleutów.
Popularnym na Alasce, a nieznanym u nas sposobem podróżowania jest packrafting. Są to małe i lekkie (do 2 kg) jedno – lub dwuosobowe pontony. Dzięki swoim małym rozmiarom umożliwiają przekraczanie i wpływ wielkimi rzekami, jak też podróżowanie fiordami czy wąskimi cieśninami.
Redakcja Pyrzowice.pl




