Jazda na mokrej nawierzchni
Przez wielu ignorowana, choć bywa zabójcza – mowa tu o mokrej nawierzchni. Wiadomo, że w porównaniu z jazdą po lodzie, przejechanie odcinka drogi mokrej nie jest niczym szczególnym, jednak zawsze trzeba zachować ostrożność!
Oczywiście nie ma co się bać na zapas. Jeśli mamy odpowiednie opony (najlepiej z głębokim bieżnikiem), a nasz samochód jest w pełni sprawny, to do zachowania bezpieczeństwa na drodze wystarcza zmniejszenie prędkości i zwiększenie odstępów między samochodami. Podpowiada to zdrowy rozsądek, ponieważ każdy kierowca wie, że na mokrej nawierzchni droga hamowania się wydłuża. Jeśli więc nie chcemy niepotrzebnych stłuczek, wystarczy zwiększyć odstęp od jadącego przed nami samochodu. Jeśli zaś chodzi o prędkość, to trzeba przyznać – tutaj z rozsądkiem bywa różnie.
Niestety, brawura w połączeniu ze złymi warunkami atmosferycznymi często prowadzi do tragedii. Zbyt wysoka prędkość, nawet przy najgłębszym możliwym bieżniku, powoduje na mokrej nawierzchni utratę kontaktu samochodu z podłożem. Tak zwany „aquaplaning” – bo o nim mowa – jest najczęstszym powodem wypadków na mokrej nawierzchni. Podczas gdy nasz samochód traci przyczepność, jedyne co nam pozostaje to utrzymanie go na właściwym torze jazdy i nie doprowadzenie do poślizgu. W innym przypadku możemy nawet nie zauważyć, kiedy wylądujemy w pobliskim rowie!
Kolejny przykład na to, że na drodze najważniejsza jest ostrożność i zdolność logicznego myślenia! Trzeba też pamiętać, że brak doświadczenia, czy też doświadczenie bardzo mizerne to żadne wytłumaczenie – prawo jazdy zobowiązuje! Jeśli je mamy, to musimy dostosować się tak, by nie tylko nie zrobić krzywdy sobie, ale i nie zagrażać innym uczestnikom ruchu.
Redakcja Pyrzowice.pl




