Pławiąc się w luksusie
Błękitna woda, atłasy, złocenia, pokoje projektowane przez najlepszych architektów na świecie, nienaganna obsługa, jedzenie podawane tylko przez kucharzy z odpowiednią ilością gwiazdek Michalin, a do tego cena za nocleg przekraczająca roczną pensję przeciętnego Polaka. Najdroższe hotele świata nie są hotelami dla bogaczy, są hotelami dla multi bogaczy. Zobaczmy, gdzie będziemy mogli się zatrzymać, gdy okaże się, że na naszej działce odkryto złoża ropy, a my z godziny na godzinę ze zwykłego Kowalskiego staliśmy się milionerami?
Najbliżej z Polski zakosztować luksusu w wydaniu maksymalnym można w Moskwie w hotelu Ritz-Carltonie. Ceny wahają się w nim od 1 tysiąca $ do 16 tyś $ (bez śniadania, natomiast z kuloodporną jadalnią). Z najwyższych pięter hotelu rozciąga się bajeczny widok na Kreml i Plac Czerwony. Ritz-Catloton wybudowany został na hotelu o złej sławie: Intourist (znany ze złej obsługi, telefonów na podsłuchu, jedynie poprawnych wycieczek i tanich prostytutek) za kwotę 350 mln $, by bardziej dopasować formę do nowych, kapitalistycznych czasów.
Gdy znudzi się nam już Moskwa i zimno i śnieg, możemy swoim prywatnym samolotem udać się wprost do The Emirates Palace (Abu Dhabi). Tygodniowy pobyt to „tylko”: 1 000 000 $, a część z tych pieniędzy zostanie przekazana na cele charytatywne. Co zawiera się w tej sumie? M.in. przelot luksusowym samolotem (pierwsza klasa), podróże Maybachuem z własnym, prywatnym szoferem, osobisty kamerdyner, SPA, czy całodzienne dostępny prywatny samolot.
W niedalekiej odległości możemy odpocząć w innym, nie mniej ekskluzywnym miejscu: Burj Al Arab (Dubaj). W tym hotelu „normalnego” pokoju nie dostaniemy, gdyż nie ma ich w ofercie. Jeżeli chcemy się w nim zatrzymać musimy wynająć dwupoziomowy apartament. Hotel – wyglądający jak 321 m żagiel – umiejscowiony jest na wyspie (stąd najlepszym sposobem dostania się do niego jest: helikopter). Co w cenie się nam należy: oprócz pełnego, najnowocześniejszego wyposażenia apartamentów, mamy do dyspozycji np. prywatnego lokaja. Wśród atrakcji hotelu jest fontanna tryskająca woda i ogniem (stylu Zen?), czy restauracja pod wodą, w której nikt nie powie, że nie zje tego, na co masz ochotę, gdyż tam serwują wszystko.
Z „tańszych” według rankingów Forbes’a hoteli wymienić możemy:
Hotel Martinez (Cannes, Francja), gdzie cena za dobę to 120 tys. zł. W zamian jednak otrzymujemy: apartament z kilkoma sypialniami, jadalnią i sauną. Uwaga jednak na rezerwacje. Może ona być utrudniona podczas corocznego festiwalu filmowego.
Hotel Four Seasons (Miami/Nowy Jork, USA). Cena nie gra roli, gdy płacąc za designersko urządzony apartament z zapierającym dech w piersiach widokiem na Ocean, lub Manhattan, do dyspozycji masz w cenie: trenera, szofera czy terapeutę.
Hotel President Wilson (Genewa, Szwajcaria) – cena za dobę to bagatela: 115 tysięcy zł. W niej zawarty jest – oprócz widoku wprost na Jezioro Genewskie – zabytkowy stół bilardowy, osobna winda oraz kuloodporne szyby.
Nauka powstała ponoć, gdy leżący na gorącej plaży Grek, któremu woda muskała nogi, a szum fal ukajał nerwy stwierdził: świat ma sens. Ciekawe co by stwierdził leżąc na prywatnym tarasie Hotel Grand Resort Lagonissi (Ateny, Grecja) przy basenie z podgrzewaną wodą, gdzie do uszu, zamiast szumu fal, dociera muzyka grana przez własnego pianistę.
Jeżeli pomimo luksusów nie znaleźliśmy nic dla siebie, nic co by nas określało, nie martwcie się. Hoteli czy to nowych czy to starych dla możnych tego świata nie brakuje na całym globie. W końcu traficie na ten jedyny.
Redakcja Pyrzowice.pl




